17 listopada 2017

Nowości marki Dove : mydło w piance, szampon regenerujący z czerwonymi algami i gruszkowy antyperspirant

Dwa miesiące temu dotarła do mnie przesyłka z nowościami marki Dove. Uwielbiam takie niespodzianki! Zawsze dobrze wiedzieć, co w trawie piszczy, by móc podzielić się opinią na dany temat. Teraz, po dwóch miesiącach regularnego stosowania mam wyrobione zdanie o tych kosmetykach. W dzisiejszym wpisie poznacie piankę do mycia ciała, regenerujący szampon do włosów i gruszkowy antyperspirant.


Wspomniana przeze mnie przesyłka to prezent od Meet Beauty Conference. Chyba nikt z uczestników konferencji kompletnie się jej nie spodziewał, ja też nie - tym bardziej mnie cieszyła. W takich chwilach czuję się jak dziecko. Chyba nigdy nie wyrosnę z prezentów i z tej niczym nieskrępowanej ciekawości i radości podczas ich otwierania. Niedługo, bo już w styczniu ruszają zapisy na 4 już edycję tego pięknego wydarzenia.

Pianka do mycia ciała Dove shower foam

Zacznę od mojego hitu, czyli pianki do mycia ciała. Już od pierwszego użycia zakochała się w niej cała rodzina. Moja siedmiolatka używała jej na potęgę, mąż zachwalał, a ja.. no cóż dołączyłam do tego hymnu radości.


Opakowanie ma pojemność 200ml, nieco mniej niż standardowy żel pod prysznic. Świetnie wyprofilowana butelka w kształcie gruszki lub łezki (jak kto woli) pozwala dobrze utrzymać ją w ręku, nawet jeśli są one mokre. Zapach jest delikatny i bardzo przyjemny, w stylu wszystkim znanych mydełek tej marki. Nie utrzymuje się on na skórze, dlatego można się nim cieszyć jedynie podczas kąpieli. W opakowaniu produkt jest płynny, ale sprawnie działająca pompka zamienia go w miękką i puszystą piankę.


Kąpiel przy użyciu tej pianki daje mnóstwo radości i jest po prostu bardzo przyjemna. Dobrze oczyszcza ciało z wszelkich zabrudzeń i jest delikatna nawet dla wrażliwej skóry dziecka. Co najważniejsze - nie wysusza, a pozostawia skórę ukojoną. Stosując ten produkt nie czułam konieczności wklepywania w skórę balsamu, więc pokuszę się nawet o stwierdzenie, że ma on także działanie nawilżające.

Żeby radości nie było końca, butelkę można ponownie wykorzystać wlewając w nią jakikolwiek inny żel.

Cena: ok 20zł

Antyperspirant Dove go fresh gruszka z aloesem
Uwielbiam antyperspiranty w sprayu z jednego powodu - nie trzeba czekać, aż wyschnie jak np w  przypadku kulek. Wszystko idzie sprawnie i to mi się podoba, gdyż poranki mam totalnie zabiegane i na nudę, bądź nadmiar czasu nigdy nie narzekam.


Ten gruszkowo aloesowy antyperspirant ma dość intensywny i słodki zapach. Można w nim wyczuć nutę gruszki, ale aloesu się nie doszukałam. Ma on jedną podstawową wadę - jak dla mnie jest on duszący. Kiedy używałam go w małym pomieszczeniu, to musiałam wyjść z niego, tak mnie drażnił. Uwielbiam wyraziste zapachy, ale pod warunkiem, że są one świeże. Tutaj mi on bardzo przeszkadzał. Zapach utrzymuje się długo na skórze i po wywietrzeniu nie jest on już tak drażniący. Co do skuteczności - producent zapewnia 48 godzinną ochronę. Ja się z tym nie mogę zgodzić. Niestety przy wzmożonym stresie, bądź aktywności nie dawał sobie rady. Na co dzień, przy zwykłych obowiązkach spisywał się dobrze. Na plus przemawia to, że nie zawiera alkoholu i nie brudzi ubrań.

Cena: 12zł

Szampon z czerwonymi algami do włosów zniszczonych Dove advanced hair series
Znajduje się on w tubie o pojemności 200ml. Osobiście nie lubię tego typu opakowań do szamponu. Trzeba im oddać, że są poręczne, ale przy nakładaniu należy pamiętać, aby je od razu szczelnie zamknąć. W przeciwnym razie szampon będzie się z nich wylewał.


Szampon z czerwonymi algami ma słodki, wyrazisty zapach, który przez dłuższą chwilę utrzymuje się na włosach. Zdecydowanie przypadł mi on do gustu. Spodziewałam się, że będzie on czerwony, jak te algi, które ma w składzie. Ma on jednak piękną, błyszczącą, perłową barwę. Konsystencja szamponu jest lekko gęsta, ale nadal płynna. W użyciu denerwowało mnie to, że po otwarciu opakowania szampon sam się z niego wylewał. Przy zamykaniu była podobna historia.


Na włosach spisywał się dobrze. Wystarczyło nałożyć małą ilość szamponu, by stworzyć dużą, pachnącą pianę. Szampon nie puszył włosów, ale niestety plątał moje kosmyki. Nie jest to dla mnie nowością, przy samym szamponie z reguły mam splątane włosy. Bez odżywki się nie obyło. Jeśli chodzi o działanie regeneracyjne, ja go nie zauważyłam. Włosy były dociążone i błyszczące, ale sam szampon nie wpłynął na ilość włosów, które znajduję na co dzień na szczotce.

Cena: ok 20 zł

Ze wszystkich przedstawionych przeze mnie nowości największe wrażenie zrobiła na mnie pianka myjąca do ciała. Polubiła ją cała rodzina. Córka namawia mnie na następne opakowanie, więc z przyjemnością spełnię jej tą zachciankę.

***
-> Zobacz także: Full Mellow w Poznaniu! Poznaj markę, którą pokochały blogerki.
-> Zobacz także: BB or not BB? Krem upiększający (?) Tołpa dermo idealic.
-> Zobacz także: Depilacja laserowa w Klinice Urody La Belle w Bydgoszczy. Coś dla Pań i Panów. Czy to boli? Jak się przygotować? Czy są jakieś skutki uboczne?
Czytaj dalej »

9 listopada 2017

Full Mellow w Poznaniu! Poznaj markę, którą pokochały blogerki.

Full Mellow to marka, która zasłynęła ze świetnej jakości kosmetyków kąpielowych. Z czasem asortyment zaczął się powiększać i w tej chwili znajdziemy w niej także balsamy, sera, masełka, peelingi... ale to jeszcze nie koniec. Ekipa z Full Mellow nie stoi w miejscu i cały czas chce się rozwijać, wprowadzając na rynek coraz to lepsze nowości. Skąd to wiem? Zaledwie kilka dni temu miałam okazję osobiście poznać całą szaloną załogę. A działo się to wszystko na otwarciu pierwszego w Polsce firmowego sklepu Full Mellow w Poznaniu.



Full Mellow od kilku lat zdobywała nowych serca nowych klientów prowadząc sklep internetowy i prężnie funkcjonujący fanpage na facebooku. Tym razem podjęli nowe wyzwanie, którym było otwarcie sklepu stacjonarnego. Z sentymentu padło na przepiękny Poznań, co mnie osobiście bardzo ucieszyło, gdyż mam do niego stosunkowo blisko. Zaledwie godzinka pociągiem i już jestem.



Znajdziecie go przy ul. Seweryna Mielżyńskiego 18/13. Budynki są dobrze oznaczone, więc łatwo tam trafić, mimo, że znajduje się on w podwórzu. Jest to dodatkowy atut tego miejsca - cisza i spokój, brak gwaru dobiegającego z ulicy i te cudowne zapachy, które poczułam po wejściu do środka sprawiły, że nie miałam ochoty stamtąd wychodzić.



Już w progu przywitała nas przesympatyczna Aneta, właścicielka i sprawczyni tego całego zamieszania. Szybko zorientowałam się, że jest to osoba, z którą można kraść przysłowiowe konie. Do tańca i różańca. Ma w sobie tyle ciepła i pozytywnej energii, że obdzieliłaby nią pół świata. Ciepła, kochana, normalna - bez jakiejkolwiek mani wyższości, bez pretensjonalnośći. Rozmawiając z nią odniosłam wrażenie, że znamy się całe życie, a przecież nasza znajomość trwała wtedy tylko chwilę. Reszta załogi nie odbiega od tego schematu, a w związku z tym, że jest to rodzinny interes, pozwolę sobie na stwierdzenie - co w rodzinie, to nie zginie. Cudowni ludzie, niezwykle przyjaźni i otwarci. Jakie to niespotykane w dzisiejszych czasach. Prawdziwe perełki polskiego biznesu.



Sklep nie ma dużego metrażu, ale przekraczając jego próg można poczuć się jak w domu. To przytulne miejsce zachwyciło mnie swoim minimalizmem i dbałością o każdy szczegół. Drewniane blaty, wiszące półki i wszechogarniająca biel z elementem niebieskiego koloru na ścianie wprowadzają do tego miejsca harmonię. Wszystkie produktu są dobrze wyeksponowane i co najważniejsze każdy z nich ma swój tester. Można dotykać, wąchać, smarować się bez ograniczeń. Nie kupisz tam kota w worku. Oprócz testerów jest tam przecież fantastyczna ekipa, która zawsze służy dobrą radą.


Ja tam przepadłam. Zakochałam się w tych przepięknych, ręcznie robionych babeczkach kąpielowych. Co ja Wam mogę mówić, sami widzicie - to prawdziwe dzieła sztuki. Mydełka - galaretki - ten gadżet koniecznie muszę wypróbować. Balsamy i masełka - ach cóż to za zapachy. Produkty pianotwórcze - zapomniałam jak się fachowo nazywają, ale jest to coś wprost stworzonego dla mnie. Któż nie lubi długiej kąpieli w pachnącej pianie? - Wszyscy lubią!





Podczas tego evntu miałyśmy możliwość przetestować na miejscu niektóre kąpielowe kule. Wybrałyśmy 4, a wszystko mogliście oglądać na żywo na moim instastory. Kule są duże i czas ich rozpuszczania trwa ok dwie minuty. Wyobraźcie sobie jaka to jest zabawa, zarówno dla osoby dorosłej, jak i dziecka! Całe pomieszczenie momentalnie otulił mix cudownych zapachów, a akwaria wypełniły się tęczowymi kolorami. Coś pięknego. Podobno ten zapach może się utrzymać w łazience nawet dwa dni. Już się nie mogę doczekać, aż przekonam się o tym na własnej skórze.




Żałuję, ze nie mogliśmy od razu sprawdzić jak się sprawują kosmetyki, które wytwarzają pianę, ale według słów Anety, wylewałaby się ona na potęgę z tych szklanych naczyń.



Full Mellow troszczy się o swoich konsumentów jak nikt inny. Wszystkie produkty wytwarzane są własnoręcznie z ogromną starannością i troską o wszystkie detale. Nie znajdziecie tam bubli, ukruszonych części. Jeśli coś się uszkodzi w transporcie, a dobrze wiemy, że za kuriera nikt nie jest w stanie ręczyć, to te kosmetyki już się na półce nie znajdą. Widać w tym miłość i ogromną pasję, a także wielki szacunek dla klientów.



W sobotę czekał na wszystkich pyszny tort. Na samą myśl chciałabym się cofnąć w czasie, by móc jeszcze raz go skosztować i po prostu smakować chwilę. W tym miejscu nie poczujesz się obco, bo panuje tam iście rodzinna atmosfera. To miłe, że są na świecie jeszcze tacy ludzie, którzy potrafią dzielić się swoją pasją i zaangażowaniem ze wszystkimi. To osoby, a nie przedmioty tworzą klimat danego miejsca. Mogłoby być tam wszystko z kryształu i złota, ale co by to dało, gdyby zabrakło po prostu ludzkiej życzliwości? Powiem Wam - nic. Zawsze chętnie wracam do chwil, które dobrze mi się kojarzą, nieprzyjemne sytuację wypieram z umysłu i nie chcę ich pamiętać. Jednak zeszłą sobotę zapamiętam na zawsze.




Full Mellow to jednak nie tylko kosmetyki. Powstają tam także przepiękne, ręcznie robione poduszki. Wszystko jest wytwarzane z naturalnych składników. Nie mogłam się oprzeć i kupiłam jeden zestaw poduszek dla mojej babci na 75 urodziny, tym samym stając się pierwszą klientką sklepu. Taki sam zestaw wymarzyłam sobie i ja , ale również ten w szarym kolorze mnie urzekł. Kocham poduszki i mogłabym mieć ich milion, więc na bieżąco będę sprawdzać ofertę.

Na koniec nie zostało mi nic innego jak zaprosić Was do Poznania na  ul. Seweryna Mielżyńskiego 18/13, gdzie znajdziecie pierwszy w Polsce stacjonarny sklep Full Mellow, świetne kosmetyki, poduszki i wspaniałych ludzi. Ja wiem jedno, jeszcze nie raz tam wrócę, może kiedyś się spotkamy właśnie w tym miejscu?
Czytaj dalej »

29 października 2017

BB or not BB? Krem upiększający (?) Tołpa dermo face idealic.

W krajach azjatyckich BB jest najpopularniejszym kosmetykiem, który łączy w sobie zarówno funkcje pielęgnacyjne, jak i korygujące wygląd skóry. W Polsce są one coraz bardziej popularne, a ich łatwa dostępność sprawia, że zawojowały nasz rynek. Rodzime marki w odpowiedzi na ogrom zainteresowania tymi kosmetykami jakoby uczestniczą w wyścigu szczurów, próbując wymyślić jak najlepszą formułę Polskiego odpowiednika azjatyckiego BB. W sklepach pojawia się ich coraz więcej, a podaż coraz bardziej rośnie. Jedną z marek, które podjęły próbę stworzenia idealnego BB jest Tołpa. W tym poście opowiem Wam czy próba ta odniosła sukces, czy raczej okazała się fiaskiem.


Krem upiększający BB z Tołpy  ma pojemność 40ml. Znajduje się on w aluminiowej tubce, a całość dodatkowo mieści się w kartoniku, na którym znajdziemy kilka istotnych informacji na jego temat. Producent zamieścił na nim informację, mówiącą o tym, że krem BB nadaje się zarówno dla cery normalnej, jak i mieszanej i wrażliwej. Stosować należy go na dzień i ma być lekki. Produkt oprócz właściwej daty ważności, ma także adnotację, że należy zużyć go w ciągu 3 miesięcy od momentu otwarcia. Jego upiększająca formuła polegać ma na wygładzeniu, nawilżeniu, wyrównywaniu kolorytu skóry. Ma on również przeciwdziałać starzeniu. Brzmi świetnie, prawda? Zatem przejdźmy do szczegółów.


Przed otwarciem kremu należy przebić aluminiową membranę. Robimy to jak zwykle korkiem, więc nie trzeba szukać wokół jakiś ostrych przedmiotów, które by nam w tym pomogły.

Krem upiększający ma bardzo nietypowy kolor, taki szaro-fioletowo-ziemisty. Dziwny, jeszcze się z takim nie spotkałam. Już na pierwszy rzut oka nie wydawał mi się on lekki i po nałożeniu na skórę wcale taki nie był. Moja cera źle na niego reagowała i nie zmieniło się to nawet po miesiącu regularnego stosowania.


Po rozsmarowaniu kremu skóra robiła się czerwona, a po chwili od nałożenia przybierała ona taki czerwono-pomarańczowo-brudny odcień. BB zawiera w sobie mikrokapsułki z pigmentami, które robią paskudne zacieki. Jest to widoczne dopiero po chwili od nałożenia i obojętnie jak długo i starannie bym go nie rozsmarowywała, to i tak były one widoczne. Myślałam, że dojdę w tej kwestii do wprawy, ale mi się nie udało. Twarz wyglądała z nimi na brudną, i mocno trzeba było wmasowywać ten krem, żeby się pozbyć zacieków. Przy takiej czynności zaczynał się on rolować. Zdecydowanie nie nadaje on skórze zdrowego koloru, nie ma też właściwości kryjących jak dotychczas poznane przeze mnie kremy BB.


Według producenta miał on łagodzić zaczerwienienia, ale jak się do tego odnieść, skoro ten produkt właśnie te zaczerwienienia wywoływał. Moja cera wyglądała na podrażnioną. BB z Tołpy ma postać treściwego kremu, nie można go nazwać lekkim. Dodatkowo po jego nałożeniu moja cera błyszczała się jak świeczki na choince. Wyglądało to bardzo nieestetycznie. Już nie wspomnę o tym, że Tołpa na opakowaniu zamieściła informację, że kosmetyk ten ogranicza wydzielanie sebum i zapobiega jej błyszczeniu, pozostawiając matową skórę do 8 godzin (!). Nic się z tego nie sprawdza.

Upiększający krem BB stosowałam zgodnie z zaleceniami producenta, na stonizowaną skórę. Nie uzupełniałam tej pielęgnacji kremami na dzień, w końcu ten krem miał świetnie nawilżać. W rezultacie jednak nawilżenie było na bardzo niskim poziomie i tak naprawdę po miesiącu testów moja skóra odetchnęła i  wchłaniała wszelkie kremy nawilżające w ekspresowym tempie.


BB krem upiększający z Tołpy (jako, że lubię tą markę) był bardzo przeze mnie wyczekiwany. Niestety dla mnie okazał się on totalną pomyłką. Nie byłam w stanie zużyć go do końca i po miesiącu stosowania go na skórę twarzy i szyji zostało mi jakieś 1/3 opakowania. Jedyne co przemawia na plus to fakt, że jest wydajny. Można zamówić go na stronie producenta za kwotę 39,90zł, dla mnie to niestety strata pieniędzy, ale może Wam lepiej posłuży?
Czytaj dalej »

20 października 2017

Depilacja laserowa w Klinice Urody La Belle w Bydgoszczy. Coś dla pań i panów. Czy to boli? Jak się przygotować? Czy są jakieś skutki uboczne?

Depilacja laserowa to marzenie każdej kobiety, i nie uwierzę jeśli ktoś powie, że tak nie jest. Gładkie ciało bez używania maszynki co trzy dni, bolesnego depilatora, czy równie hardcorowych plastrów? Ach, kto by tak nie chciał? Alternatywą jest właśnie depilacja laserowa, która po serii zabiegów daje trwałe efekty. Sprawdziłam jak to działa na własnej skórze. Przetestowałam zabiegi na dwa najpopularniejsze obszary ciała wybierane przez kobiety jak i mężczyzn i dzisiaj szczegółowo Wam opowiem jakie odniosłam wrażenia. Czy to boli? Czy wystąpiły u mnie jakieś skutki uboczne? Jak się przygotować do depilacji?


Pamiętam jak parę lat temu szukałam miejsca, gdzie mogłabym się poddać takiemu zabiegowi, informacji o cenach, oraz o tym jak to właściwie wygląda. Wyszukiwarka pokazywała mi bardzo odległe miejscowości i cenniki z kosmosu. Nie na moje zarobki. Aż w końcu się doczekałam. Zaledwie 7 miesięcy temu została otwarta w Bydgoszczy Klinika Urody La Belle, która jest w stanie spełnić moje babskie marzenia o gładkiej skórze i to w atrakcyjnej cenie. No ba, nie ma sobie równych. Już Wam piszę dlaczego tak myślę, ale po kolei.


Klinika Urody La Belle mieści się na ul. Dworcowej w Bydgoszczy. Mam do niej ok 70km od swojego miejsca zamieszkania, ale biorąc pod uwagę wcześniejsze moje poszukiwania, jest to i tak bardzo blisko. Autobusem ok 1.45 godziny. Z transportem na miejsce nie ma absolutnie żadnych problemów. Na PKSie zawsze stoi mnóstwo taksówek. Za swoją zapłaciłam 10 zł, aby dowiózł mnie na miejsce. Ja nie błądziłam, a zostałam dowieziona pod same drzwi. Bosko.


Na miejscu powitała mnie przemiła Patrycja, która pokazała mi gabinet i kazała się rozgościć. Ja tu pełna zapału już chcę wskakiwać na klozetkę, a Patrycja mówi - hola hola jeszcze nie czas, mamy robotę do zrobienia. Sam gabinet nie jest duży, ale jest tam czysto i przyjemnie. W jego centrum stoi łóżko zabiegowe, na ścianie głównej moje ukochane storczyki, a w pozostałych miejscach panuje biel. Jak ja kocham minimalizm.



Patrycja to mega pozytywna osoba. Przez cały czas,który tam spędziłam ani na moment nie pozwoliła mi się czuć skrępowaną. Najczęściej rozbieram się przed mężem, lekarzem ogólnym lub ginekologiem. Mimo to czułam się rozluźniona. Żadnych spontanicznych min, przytyków, czy ukrytych docinek - nic! Pełen profesjonalizm. Pijąc wspólnie herbatę uzupełniłam wywiad medyczny, będący niezbędnym dokumentem, który musimy wypełnić przed przystąpieniem do zabiegu. To on ma kluczową rolę w tym, czy możemy się jemu poddać, czy też nie. Przed umówieniem się na wizytę miałam konsultację telefoniczną, gdzie dowiedziałam się m.in, że przez najmniej dwa tygodnie nie mogę pić ziołowych herbat, zwłaszcza tych o właściwościach światłoczułych, np pokrzywy, nie mogę przyjmować antybiotyków, korzystać z solarium, czy też spodziewać się dziecka. Resztę uzupełniłam na miejscu.





Kiedy okazało się, że jestem idealną pacjentką do omawianego przeze mnie zabiegu, Patrycja w szczegółowy sposób opowiedziała mi na czym on będzie polegał, czego mogę się spodziewać i jakie ewentualnie mogą być skutki niepożądane. Z zapałem odpowiadała mi na nurtujące mnie pytania. I kiedy było już wiadomo, że się nadaje, kazała mi zdjąć ubranie...



Ekh.. nie było to dla mnie łatwe, bo wymyśliłam sobie, że sprawdzę po jednym obszarze ciała, które najczęściej są wybierane przez kobiety i mężczyzn. Padło na łydki i pośladki, czyli do pasa musiałam się rozebrać. Na szczęście mogłam zostać w stringach, ale jakbym była bez nich to też nie byłoby źle. Pani Patrycja bowiem jest odporna na wszelkie golizny.Nie ocenia, nie krytykuje, nie uśmiecha się pod nosem, traktuje to jak chleb powszedni.Cały czas rozmawiałyśmy i czułam się zrelaksowana.


Jak się przygotować do zabiegu depilacji laserowej?Planując zabieg sama nie wiedziałam jak mam się do tego zabrać, weszłam więc na stronę depilacja.pl, by sprawdzić czy uzyskam tam odpowiedzi na moje pytania. Po załadowaniu się strony wyskakuje okienko czatu, zachęcające do rozmowy z konsultantem, a chwilę później kolejne proponujące rozmowę telefoniczną. Wystarczy wpisać swój nr telefonu, by po chwili ktoś do nas oddzwonił. Jako, że preferuję kontakt bezpośredni właśnie tą opcję wybrałam. I to był strzał w dziesiątkę. Przemiła pani zanim umówiła mnie na wizytę, przeprowadziła ze mną krótki wywiad, dzięki któremu dowiedziałam jakie są przeciwskazania do wykonania depilacji laserowej. A są nimi:
- ciąża,
- choroby nowotworowe,
-zażywanie leków światłouczulających i hormonalnych
- choroby skóry, takie jak łuszczyca i bielactwo,
- przerwanie ciągłości skóry,
- padaczka,
- korzystanie z solarium -> nie można mieć opalonej skóry. Zależność jest taka, że im bledsza skóra i ciemniejszy włos, tym lepiej.
Najbardziej zaskoczyło mnie jednak, że nie można zażywać suplementów diety, oraz pić herbat ziołowych, które z reguły są nadwrażliwe na światło. Z tego względu, że ja kawy nie piję, za to herbaty wszelkiej maści uwielbiam, musiałam czekać na swój zabieg 2 tygodnie i od momentu rozmowy odstawić ziółka. W przeciwnym razie podczas wykonywania depilacji laser mógłby oparzyć mi skórę.


Wracając do konsensusu - aby przygotować się do zabiegu musiałam odstawić herbaty ziołowe i dbać o odpowiednie nawilżenie skóry, co w moim wypadku było proste, gdyż codziennie wcieram w skórę balsam. Musiałam odpuścić też wykonywanie peelingów. Myśląc o depilacji laserowej nie wolno używać depilatora i wosku, tylko całkowicie przejść na maszynkę i dać skórze odpocząć. Dzień przed zabiegiem dokładnie golimy obszar, który pani kosmetolog podda działaniu wiązce lasera. Należy jednak zostawić ok 1cm kwadratowy włosów, by już na miejscu specjalista mógł ocenić ich kondycję, grubość, oraz barwę. W dzień poprzedzający zabieg odstawiamy kosmetyki nawilżające. Skóra musi być sucha i oczywiście czysta.W przypadku depilacji pach nie używamy antyperspirantów. I to tyle. Proste, prawda?

Przebieg zabiegu depilacji laserowej.

Po wywiadzie medycznym i podpisaniu zgody na zabieg, Patrycja oceniła stan mojej skóry i włosa, po czym przystąpiła do działania. Do mnie należało jedynie zajęcie wygodnej pozycji na łóżku i założeniu okularów, które chronić miały oczy. Pani kosmetolog również takie miała, ale dodatkowo przyodziała rękawiczki. Wszystko odbywa się więc zgodnie z normami, z zastosowaniem wszelkich środków higieny.

Wszystko zaczęło się od rozrysowania białą kredką siatki na depilowanym obszarze. Dla mnie nie miała ona większego znaczenia, ale była ona pomocna Patrycji przy wykonywaniu zabiegu. Dzięki niej Patrycja zawsze wiedziała jaki obszar był już poddany działania wiązce laseru, a który jeszcze nie. W takiej sytuacji nie mogło dojść do żadnej pomyłki.


Czy depilacja laserowa boli?Przyznam się Wam, że bólu bałam się najbardziej, ale jak się później okazało zupełnie niepotrzebnie. Głowica lekko zasysa skórę, a gdy przechodzi przez nią wiązka lasera czuć ciepło i takie podszczypywanie/ kłucie(?). Nic strasznego. W zależności od tego w jakim miejscu laser przechodził uczucia były różne. Depilowane miejsce jest chłodzone lodem, co zmniejsza odczucie związane z zabiegiem.

Łydki

Przed zabiegiem obawiałam się usuwania zbędnego owłosienia z kolan. Jednak to nic nie boli, podobnie jest z powierzchnią całych łydek. Czuć ciepło i lekkie podszczypywanie nic więcej. Spokojnie można w tym czasie czytać gazetę, słuchać muzykę i po prostu się relaksować. Intensywniejsze odczucia towarzyszyły mi w momencie kiedy laser przechodził na linii piszczeli i w pobliżu kostki. W końcu poczułam, że mam coś robione, ale bólem tego też nie mogę nazwać, po prostu mocniej mnie przygrzało i tyle.

Stopa

Do wykonania depilacji wierzchu stopy, potrzeba zmienić głowicę na mniejszą. Odczucia są takie same jak w przypadku łydki - czuć ciepło i lekkie ukłucia..

Pośladki

Panowie są w bardzo komfortowej sytuacji, bo depilacja pośladków zupełnie nic nie boli, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest bardzo przyjemna. Nie czuć tego ciepła i igiełek, tylko takie fajne smyranie. Oczywiście czułam jak Patrycja przesuwa głowicę, by zmienić miejsce depilowanego obszaru, ale tylko tyle, a poza tym nazwałabym to takim delikatnym łaskotaniem skrzydłami motyla. Sytuacja zmienia się dopiero podczas depilowania okolic linii środkowej pośladków, w tym obszarze smyranie zmienia się w ukłucia jeża i odczucia rosną w siłę. Strefa ta jest jednak tak mała, że zanim się obejrzałam było już po wszystkim.


Postępowanie po depilacji.

Bezpośrednio po wykonaniu zabiegu zostałam poproszona o nałożenie w depilowane miejsca specjalnego balsamu. W klinice mogłam sobie od razu kupić egzemplarz do domu. Mój wybór padł na wersje kojąco nawilżającą, ale dostępny jest jeszcze balsam ochronny z SPF 50. Biorąc pod uwagę obecną porę roku, oraz to, że depilowane przeze mnie miejsca zawsze będą zakryte, nie zdecydowałam się na niego. Gdyby była to wiosna lub lato, albo w przypadku mężczyzn depilowany byłby zarost, to wówczas taki krem byłby konieczny. Po zabiegu bowiem jest bezwzględny zakaz eksponowania się na działanie słonecznych.


Balsam do ciała ma piękny, świeży zapach. Szybko się wchłania i daje natychmiastowe uczucie ukojenia. Delikatnie chłodzi skórę i stosowanie go, to czysta przyjemność. Opakowanie z pompką jest bardzo praktyczne, a pojemność 300ml sprawia, że można się nim cieszyć długo. Koszt tego cuda to 54zł.


Zanim wyszłam z gabinetu dostałam szczegółową instrukcję jak postępować po zabiegu. Przez pierwsze trzy dni należy przemywać depilowaną skórę samą wodą, mleczkiem lub tonikiem bezalkoholowym. Skórę standardowo osuszać należy czystym ręcznikiem, ale nie można jej trzeć, bo mogłoby to spowodować podrażnienie.

Do pięciu dni nie można korzystać z sauny i basenu, stosować leków uczulających na słońce, oraz kosmetyków i specyfików zawierających zioła. Ich szczegółową listę otrzymamy w zaleceniach. Przez dwa tygodnie nie można wykonywać peelingów, czy też przyjmować leków złuszczających.

W przypadku, gdy zdecydujemy się na całą kurację, przez cały okres jej trwania bezwzględnie należy unikać opalania, zarówno tego naturalnego, czyli za pomocą promieni słonecznych, jak i sztucznego - solarium. Obowiązkowo należy używać kosmetyków z bardzo wysokim filtrem. Jesień to idealna pora na zastosowanie kwasów, oraz preparatów z witaminami A i C, ale podczas trwania kuracji obowiązuje zakaz ich stosowania.W razie potrzeby do usuwania zbędnego owłosienia używamy tylko maszynek do golenia, depilatory i wosk odpadają.


Możliwe skutki uboczne.

Po depilacji laserowej może wystąpić zaczerwienienie depilowanego obszaru, mogą też pojawić się strupki, obrzęk, lub też poparzenie naskórka. Są to skutki krótkotrwałe. U mnie pojawiły się gdzieniegdzie czerwone kropeczki świadczące o zapaleniu mieszka włosowego. Po dwóch dniach nie było jednak po nich śladu. Można też odczuć dyskomfort przy zakładaniu przylegającego do ciała ubrania, ale osobiście nie nie miałam z tym problemu.


Cena.

Depilacja.pl to największa w Polsce sieć salonów depilacji laserowej. W związku z powyższym oferuje ona bardzo atrakcyjne ceny. Obojętnie jaką część ciała wybierzemy łydki, czy wąsik, uda, czy sutki cena zawsze będzie taka sama. Mi to odpowiada. Koszt jednego zabiegu wynosi 179zł i podczas niego zostaje zniszczone ok 20-30% owłosienia. Jest to zależne od fazy wzrostu włosa, dlatego aby pozbyć się całkowicie owłosienia należy wykonać kilka zabiegów. Świetną opcją w tym wypadku są pakiety, które gwarantują 100% skuteczność i pozwalają oszczędzić nam pieniądze. Pakiety są bardzo opłacalne. Nie trzeba płacić całości przy pierwszej wizycie, kwotę tą można sobie podzielić na dwie lub trzy raty. Oczywiście możemy sobie wykupywać zawsze tylko po jednym zabiegu, ale wówczas zapłacimy ponad 600zł więcej. Osobiście polecam pakiety do skutku. Cały cennik świetnie jest rozpisany na stronie internetowej, są tam również przygotowane różne pakiety do wyboru, gdzie można zaoszczędzić nawet do 58% ceny.


Klinika Urody La Belle, podobnie jak pozostałe gabinety z sieci salonów depilacja.pl oferuje możliwość wykupienia voucherów prezentowych. Jest to świetna opcja na sprawienie komuś atrakcyjnego prezentu. Mnie by taki upominek bardzo ucieszył i jestem pewna, że należę do większości.


Dokładnie tydzień temu miałam swój pierwszy zabieg depilacji laserowej. W tej chwili czekam na pierwsze rezultaty, które mają się pojawić po 3 tygodniach od dnia wizyty. Kolejne zabiegi będę miała wykonywane co 6 - 10 tygodni, ale na pewno wrócę tu z podsumowaniem i opowiem Wam jakie udało mi się osiągnąć rezultaty.



Dlaczego depilacja laserowa?

Wybrałam depilację laserową z siecią salonów depilacja.pl, dlatego, że jest trwała i praktycznie bezbolesna. Atrakcyjne ceny, najwyższej jakości sprzęt, wykwalifikowana kadra, to kolejne plusy. Odwiedzając salon Depilacja.pl w Bydgoszczy nie trzeba czuć się skrępowanym. Pani Patrycja jest profesjonalistką, która ani przez moment nie pozwoli czuć nam się zawstydzonym.Wspaniała atmosfera podczas zabiegu sprawiła, że czułam się rozluźniona i tak na prawdę odpoczywałam. Depilacja laserowa jest zabiegiem uniwersalnym, z którego korzystają zarówno kobiety jak i mężczyźni. Odczucia podczas jej wykonywania zależą od indywidualnych predyspozycji i poziomu progu bólowego, ale wierzcie mi - nie jest to nic strasznego

Jeśli mieszkacie w województwie kujawsko - pomorskim, a depilacja laserowa zawsze była Waszym marzeniem, to serdecznie polecam Klinikę Urody La Belle. Dodatkowo mam dla Was niespodziankę. Jeśli umawiając się na wizytę powołacie się na mnie podając moje imię i nazwisko otrzymacie 50zł zniżkę na pierwszy zabieg i zamiast 179zł zapłacicie zaledwie 129zł. Życzę Wam wielu wspaniałych wizyt.

Czytaj dalej »